Samonaprawiające się drogi? Drogowcy drąż o pracę!

Innowacyjne badania nad samonaprawiającą się mieszanką mineralno-asfaltową. Samonaprawiające się drogi – grupa Budimex planuje zakończenie badań do końca 2023.

Samonaprawiające się drogi

 

Samonaprawiające się drogi

Drogi, a raczej nawierzchnie, które same potrafią się naprawić, istnieją, i to nie jest coś wyciągniętego z powieści science-fiction, wszak chodzi o zwykły asfalt. Wystarczy po prostu odnowić spoiwo i droga jest jak nowa. Kawałek takiej trasy istnieje na A56 w Holandii, i jak na razie spisuje się cakiem nieźle. Na czym jednak to polega i jak to działa?

Otóż mamy drogę. Kładziemy sobie asfalt tradycyjną metodą – jest fajnie, droga nie ma żadnych pęknięć, można nią jeździć, czy deszcz, czy śnieg, czy mróz. Wspaniała sprawa. Trzeba jednak uważać w miastach i nie chodzić koło kałuż, które zwykle tworzą się przy starych systemach odprowadzania wody. Wszak trzeba, oprócz nawierzchni, zrobić jeszcze jakiś odpływ – asfalt wody nie przepuszcza. W dodatku taka zbita masa w zetknięciu się z oponami wielu aut generuje hałas, a to kolejna wada – kto chciałby mieszkać przy hałaśliwej ulicy? A przecież inżynieria jest po to, by sobie i innym życie ułatwiać.

A co gdyby zrobić asfalt porowaty, który rozwiązuje obydwa problemy? Przepuszcza wodę, więc jeśli już jakaś woda się zbiera, to jest jej znacznie mniej. W dodatku porowatość wycisza jazdę. Brzmi to jak idealna przyszłość, i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jeden mały szkopuł. Wytrzymałość. Mniej spoiwa łączącego kamyki to mniej „kleju” między kamykami. Mniej „kleju” to mniejsza wytrzymałość. Mniejsza wytrzymałość to większe zużycie, a większe zużycie to więcej pieniędzy przeznaczanych na utrzymanie dróg, oraz więcej „pajączków” na przednich szybach. Być może warsztaty samochodowe i producenci szyb samochodowych byliby zadowoleni z takiego rozwoju rzeczy, ale nie my, zwykli użytkownicy dróg.

Tak to działa

I tu wchodzi technologia z przyszłości: samonaprawiające się drogi. Otóż wystarczy, że do naszego spoiwa dodamy zwykłą wełnę stalową i ją zagrzejemy – asfalt znów staje się jak nowy, a bitum trzyma wszystko tak jak zostało to położone podczas kładzenia. Jedyna interwencja jaka jest wymagana od człowieka, to „grzanie” takiej drogi specjalnie przystosowanym do tego pojazdem z wielką grzałką raz na cztery lata. „I to się trzyma, jest solidne, tanie w budowie i co najważniejsze – spełnia swoją funkcję”, jak mawiał klasyk.

Polski projekt

Ale to nie koniec. Technologia ma już parę lat, i bada się inne substancje, które mogłyby pomóc w zespajaniu mikropęknięć. I tu już wchodzi polski projekt „SeHePa” firmy Budimex i Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej. Okazuje się, że podczas eksperymentu z żelatynowymi kapsułkami wypełnionymi bioestrami „potwierdzono zdolność mikrokapsułek do pękania i uwalniania środka naprawczego w miejscach mikropęknięć lepiszczy asfaltowych, a poprawę efektu samonaprawy asfaltów zaobserwowano w badaniach ciągliwości z pomiarem siły rozciągania i energii odkształcenia.”. Projekt ma się zakończyć w II kwartale 2023 roku.

Po resztę ciekawych artykułów zapraszamy do działu innowacje & technologia.

mgr inż. Piotr Buzała

Absolwent Uniwersytetu Zielonogórskiego wydziału Budownictwa, Architektury i Inżynierii Środowiska. Od 2017 roku czynny zawodowo w branży drogownictwa w europejskim koncernie na terenie Niemiec, od 2022 roku na stanowisku kierownika budowy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.